sobota, 17 maja 2014

Dla Fifi . . .

. . . od Mamy.
2 lata temu po raz drugi nasz świat wywrócił się do góry nogami. Byłeś w centrum całego tego wywrotu - po pierwsze szczęście, ale też i zamieszanie...obawy, radości...chwile zwątpienia i znów radości. W tym czasie tak wiele się działo ... przeprowadzka, nowa szkoła, nowi sąsiedzi, nowe ściany... jakże puste ściany...nowy Ty. Bardzo czekałam, bardzo chciałam i równie chyba bardzo się bałam. Czas pobiegł niezwykle szybko i (jak zwykle) daliśmy radę sobie i przeciwnościom. Jesteś - i jak to dobrze ! JesteśMy. Rodzina dopełniona i kompletna. Tak miało być, a jakże inaczej ? Nasz mały świat się nieco zmienił, za Twoją sprawą powróciły do niego bajkowe obłoki ... znów je dostrzegamy i czasem w nich bujamy... Uwaga Uwaga - przystanek dzieciństwo ! (...i podwójne macierzyństwo;).
. . . od Taty.
2 lata temu dostałem najlepszy prezent urodzinowy świata. Lepszego wymarzyć sobie nie mogłem...Tort nie powstał na czas, o przyjęciu nie było mowy...pojawiłeś się Ty. Niespodziewanie i nieco zbyt szybko - jednak Twój pośpiech był w pełni uzasadniony ;) Od tego momentu co roku możemy dzielić ze sobą tort...tak jak na co dzień dzielimy drobne i większe radości. I co ważne - nie ma mowy aby zdarzyło mi się zapomnieć o Twoich urodzinach (chociaż jedna data w głowie ułożona...;). Malutki trochę chorowałeś i nie wiedziałem jak pomóc, jednak czas leci szybko. Teraz jesteś moim kompanem do przeglądania codziennej prasy motoryzacyjnej. Jak to dobrze ! Wyścigów już sam oglądać nie muszę ... naprawiać zamka, majsterkować w piwnicy. Każda samochodowa przejażdżka ma wiernego pasażera. I kto wie...kto wie...może i kierowca rajdowy mi tutaj rośnie?:)
. . . od Siostry.
Najpierw byłam z Mamą na USG. Przez brzuch widziałyśmy Ciebie i to że jesteś chłopcem. Nie skłamię ... powiedziałam: Nie chcę chłopaka! Chłopaki biją itd...chcę siostrzyczkę...Z czasem przekonałam się (po wielu rozmowach) że braciszkowie też są fajni...Choć gdy wyskoczyłeś na świat strasznie dużo płakałeś i Mama nie miała dla mnie zbyt wiele czasu. Było mi przykro...Trochę się buntowałam, jednak wiele laurek dla Ciebie namalowałam. To lubię robić najbardziej i tak pokazuję że kogoś lubię lub ... kocham.Teraz już jesteś całkiem duży i sporo się spieramy. Zabierasz mi rzeczy i nie lubię tego. Czasem też niszczysz i jest mi przykro ... Jednak gdy trafiłeś do szpitala przywiozłam Ci moją ulubioną żabę - tą o którą spieramy się prawie codziennie. Żebyś szybko wyzdrowiał. Bo bez Ciebie w domu jednak jest jakoś tak nudno, cicho i smuto...Bo wygłupiać razem to my się lubimy bardzo. Nauczyłam Cię przesyłać całusy. I skakać. Tańczymy też wspólnie - całkiem często. Myślę sobie że gdy podrośniesz - dogadamy się całkiem nieźle.
Jutro Fifi obchodzi swoje 2-gie urodziny. Tata Fifi też obchodzi (choć już dawno nie 2-gie ;)...
Tort się robi, przepis na ciasto wisi i pogania; szykujemy się na działkowe piknikowanie (i oby pogoda dopisała!). 
Stworzyłam projekt zaproszeń ... tylko czasu zabrakło by wydrukować:
Kinia z zapałem 2 laurki wyrysowała :



Dla Fifi samochód bez kierowcy (bo kierować przecież jeszcze nie może;)), dla Taty samochód z kierowcą, pasażerem i dopingiem;)...a to powyżej to moje narożne okienko rysunkowe pokolorowane przez autorkę całości :).
Tata otrzymał pisemne życzenia następujące: 
Dużo Radości, spełnionych marzeń. I żebyś był jak w limuzynie. Sławny i szczęśliwy. : D
Fifi nie ma na laurce życzeń, tylko rysunek (bo przecież czytać nie potrafi...:).
Na koniec o grafikach słowo ...
To takie małe zapowiedzi nowych wzorów i pomysłów które szykuję - więcej o każdym z nich do poczytania TUTAJ.
Biegnę w wir dalszych przygotowań! Relacja oczywiście nastąpi ;).

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozmaitości ( powstałe w Radości ! :)

Radość tworzenia nie jest nam obca ... W mojej teorii nie jest ona obca zwłaszcza dzieciom. Mam tutaj na myśli każde jedno dziecko - czy to na etapie rysowania kwadratowych kółek lub wodzenia ubłoconym paluszkiem po kałuży ... czy to w momencie gdy proces twórczy i jego efekt stają się w pełni świadome i zamierzone. Ona towarzyszy zawsze, ponieważ jest naturalnym odczuciem. To emocje, których dziecko zwłaszcza kryć nie potrafi, a nie jeden dorosły - kryć po prostu nie chce. Moje dzieci tworząc wystawiają bezwiednie języki ... Kinia do tego nuci ... ja się uśmiecham ( nie kontrolowanie ;). To jest coś co daje odprężenie, satysfakcję, odskocznię, Radość właśnie ...
I nie chodzi tu o efekty końcowe - chodzi o uciechę z tworzenia ...
My doświadczamy 'tego' dość często i polecamy :) jako rodzinną terapię 'na stresy'.
Ostatnio np - zainspirowane piękną pogodą oraz wykorzystując moment gdy po stresach chorowania świat wkoło okazał się znów być kolorowym, stworzyłyśmy z Kinią rozmaite rozmaitości zdobiące teraz ściany, drzwi i doniczkę ... cieszące oko i dające nam wiele osobistej Radości :).









Do stworzenia naszych 'dziełek' potrzebne były:
- Kolorowe włóczki (można je zastąpić wstążkami lub tasiemkami)
- Koraliki (można też dodać lub zamienić na kolorowe guziki)
- Opakowania papierowe po jajkach (świetnie! że się przydały ... w końcu pisankowe święta za nami...:) - z nich to właśnie po wycięciu powstały kielichy naszych kwiatków :)
- Kształty z masy papierowej zrobionej w domu (jak zrobić pisałam już kiedyś Tutaj ), zamiast kształtów można nawlec na girlandę wycięte z opakowań po jajkach i pomalowane farbkami kwiatki ...
- Patyczki do szaszłyków
- Przybory: nożyczki, gruba igła, pędzelki, farby (akrylowe)








Oczywiście ! - inspiracja to taka fajna sprawa że pozwala nam dowolnie interpretować to co widzimy i wykonywać wg własnego pomysłu który rozkwitł nam w głowach gdy tylko zerknęliśmy i coś podpatrzyliśmy...
Nakryto do stołu, więc...
Inspirujcie się !
Kreatywnego ! :)
Peesik: Zakupiłam na allegro 2 rolki washi tape do przymocowania naszych girlandek do ściany i drzwi jednak nie doszły na czas ... gdy tylko przyjdą załączę do wpisu zdjęcia z ich docelową lokalizacją :)
Paczuszka dotarła...więc oto i one:
(sercowej girlandce spodobało się na oknie ... koronkowa taśma więc znalazła inne zastosowanie niż pierwotnie zaplanowałam...:)




niedziela, 4 maja 2014

Skarbnica gliniana pod trawą skrywana . . .

Na początku to było puste pole do którego prowadziła aleja z brzózkowych podrostów. Pamiętam jeszcze jak na studiach będąc, wraz z rodzicami stałam na środku ze szkicownikiem i rysowałam okolicę. Rysowałam po to by projekt na 'zaliczenie' wykonać...nie było na czym usiąść, gdzie się schować gdyby deszcz nas zastał. Widoki za to piękne wkoło były - tutaj sosnowy las, tam pole i pole tu...generalnie przestrzeń i pustka...cisza która w uszach szumiała, a co czas jakiś ciche melodie wygrywała... 
Przez wiele tych lat to miejsce bardzo się zmieniło...a my wraz z nim:) Kiedyś jako studentka...teraz jeżdżę tam z mężem i dwójką dzieci. Moi rodzice włożyli wiele pracy rąk własnych aby stworzyć zaplecze do odpoczynku... Nie stanął jeszcze murowany dom...jednak jest gdzie przenocować, zjeść na powietrzu (a jednak pod altanowym dachem), dzieci mają własną piaskownicę (zbitą z pali drewnianych przez dziadka) oraz huśtawkę własnoręcznie z drewna wykonaną (przez tatę mego i przy pomocy męża mego:) ...Babcia regularnie dba o roślinność, pielęgnuje własny sadek oraz warzywnik (dzięki czemu w sezonie mamy ekologiczne uprawy prosto z grządek na talerzach:). Ostatnio w podmokłym zagłębieniu powstał niewielki staw, do którego rodzice wpuścili ryby i obsadzili obrzeże roślinnością wodną...Podczas wykopywania stawu właśnie odkryli że głębiej pod darniną kryje się warstwa gliny...Materiału niezwykle plastycznego - takiego co to lepi się lepiej niż nie jedna masa sztucznie uplastyczniona i wypala nie gubiąc szczegółów (jak ogonki, uszka lub łapki ;)). Rodzice moi będąc ceramikami po fachu wiedzieli doskonale jak wykorzystać taką perełkę. Od tej pory więc - gdy tylko nadarzy się okazja gościć na działce dzieci - wyciągają zapasy art - terapeutycznej masy i powstają rozmaite cudeńka ... wypalane później w ognisku lub w piecu ziemnym. Prócz zabaw gliną jest tam przede wszystkim przestrzeń i świeże powietrze - które to same w sobie dają oddech i zapomnienie :) Ponadto są drzewa z budkami i karmnikami dla ptaków (wszystkie wykonane przez dziadka), owoce z krzaczka, hamaki, owady do obserwacji, roślinność do budowania szałasów, wiejskie drogi którymi na rowerach można dojechać do pobliskiej rzeki...wymienić wszystkie atrakcje niezwykle trudno... 






My dorastamy i zmieniamy się wraz z tym miejscem...w moją podróż więc wplotłam trochę wspomnień ukazujących nas kiedyś i nas teraz...wszędzie tłem jest sama natura - a najczęściej malownicza...wyrośnięta już i dorosła jak ja - brzozowa aleja.
Działka z pewnością ma niezwykły potencjał naturalny...Mojej mamie się marzy by organizować tam plenerowe warsztaty ceramiczne dla małych i dużych...Kto wie? Może i to się zdarzy...i odpowiednia okazja się w końcu nadarzy ? ;))
Gdy Kinia była mała bywaliśmy tam bardzo często...








...Z czasem mała Kinia stała się dość sporą dziewczynką i zaczęły się u Niej jeszcze mocniej ujawniać plastyczne upodobania...









...Glina z tamtejszego gruntu posłużyła nawet raz jako materiał do stworzenia urodzinowych warsztatów artystycznych (zorganizowanych na Kinii 7 urodziny)...

...Potem urodził się Fifi i w związku z chorobowymi przebojami bywamy tam rzadziej...jednak Jego 1 urodziny spędziliśmy właśnie na działce...






Na koniec - moja studencka szkicowa dokumentacja...wiele, wiele lat temu ;))

Kiedyś pisałam pamiętniki (także blogowy - dokumentując Kinii każdy dzień, słowo, nabytą umiejętność...), tworzyłam albumy ze zdjęciami (papierowe) skrupulatnie je podpisując...wieszałam na ścianach fotografie w ramki pooprawiane...Zdjęcia mają dla mnie wartość wyjątkową...sentymentalną i często do nich powracam...wspominając - bez nich pisanina nie miałaby najzwyczajniej sensu. Nadszedł czas i na to by swoje pasje (i dzieci moich) w jednym miejscu spisać i pokazać...powstało Arcydziełko. Trochę z sentymentu do minionych już chwil...a głównie z fascynacji które napotykam na co dzień. I z radości. Radości jakie niesie ze sobą Macierzyństwo.
Wszystkie zdjęcia z tego posta są autorstwa Kingusiowego i Filipowego Dziadka :).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...